Księżyc jest bez wątpienia jednym z największych elementów nocnego nieba. Nic więc dziwnego, że fascynował naszych przodków już od dawna. Nawet starożytne ludy nauczyły się wiele o jego ruchu, potrafiły nawet przewidywać zaćmienia.
W dzisiejszych czasach wiemy oczywiście znacznie więcej. Nawet kilkakrotnie się tam wybraliśmy, a konkretnie w ramach misji Apollo 11–17 w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Wszystkie z nich wylądowały na nim, z wyjątkiem Apollo 13. Od tego czasu jednak panuje w tej kwestii spokój – od dziesięcioleci żadna ludzka stopa nie postawiła stopy na Księżycu.

Może się to wydawać dziwne – czy naprawdę nasz satelita nie jest wart zbadania? Prawda jest jednak nieco inna. W rzeczywistości istnieją inne, znacznie bardziej prozaiczne powody, dla których tak długo tam nie lecieliśmy. A głównym z nich są, jak łatwo się domyślić, finanse.
Można sobie wyobrazić, że podróż na Księżyc to bardzo kosztowny projekt. Jednak po ostatnim locie programu Apollo budżet NASA został znacznie ograniczony. Wygrano wyścig kosmiczny z Rosją, kilogramy próbek pyłu i kamieni zostały przetransportowane na Ziemię i przekazane naukowcom do badań. Nie ma więc powodu, dla którego należałoby tam wracać, a pieniądze, które otrzymała ta organizacja, były temu adekwatne.

Oczywiście dotyczy to również dzisiejszych czasów. Ponadto pojawia się problem przestarzałej technologii. Ta, która zabrała nas tam w latach 60., nie może nas tam zabrać dzisiaj. Nie dlatego, że uległa zniszczeniu, ale dlatego, że jest już niekompatybilna z dzisiejszymi komputerami i systemami. Mówiąc prościej, byłoby to jak próba uruchomienia programu przeznaczonego dla MS DOS na iPhonie – o wiele łatwiej jest po prostu wymyślić nowy, który da te same wyniki.
Obecnie jednak zainteresowanie Księżycem ponownie rośnie i planowana jest pierwsza od wielu lat ekspedycja ludzka, tym razem w ramach projektu Artemis. Widać więc, że nie zapomnieliśmy o naszym sąsiedzie, po prostu interesy rządów, a w końcu także większości ludzi, leżały gdzie indziej.